wtorek, 5 lutego 2013

Nineteen. ''Dziękuję, że jesteś''

*oczami Sky*

~następnego dnia~


Obudziłam się rano tuż obok Harrego. Chłopak spał. Wstałam i skierowałam się w stronę łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i ubrałam koronkową, czarną sukienkę. Dziś pogrzeb. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jej nie ma. Wsunęłam nogi w czarne balerinki. Nie pomalowałam się, bo wiedziałam, że nie obejdzie się bez łez. Wyszłam po cichu z łazienki. Harry leżał na łóżku, ale gdy mnie zobaczył podszedł do mnie i przytulił. Uśmiechnęłam się lekko. Cieszyłam się, że jest ze mną. 

-Harry...-zaczęłam.
-Tak? -odpowiedział spokojnie swoim chrapliwym głosem.
-Czy mógłbyś pójść ze mną na pogrzeb?
-Jeśli chcesz, to oczywiście. -powiedział i również lekko się uśmiechnął.
-Dziękuję, że jesteś. -powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.

*oczami Harrego*


Zajechaliśmy jeszcze do mnie, żebym się ogarnął i pojechaliśmy prosto do kościoła. Widziałem, że Sky nie było łatwo. Wchodząc do  kościoła chwyciłem ją za rękę, w rezultacie jej kąciki ust lekko się uniosły. Ceremonia przebiegła dość szybko. Potem nadszedł czas na wygłaszanie mowy.

-Harry-szepnęła.-Ja nawet nie wiem co ja mam im powiedzieć.
-Powiedz, to co czujesz. -odpowiedziałem.
Dziewczyna wstała i podeszła do mikrofonu:
-Babcia Ann, była najlepszym co mnie w życiu spotkało. Po śmierci rodziców, została mi tylko ona. -na chwilę się zawiesiła. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się aby dodać jej otuchy.
-Kocham ją i zawsze będę. Babcia zawsze mówiła: ''Lepiej kochać i stracić osobę kochaną niż nie kochać w ogóle''. Myślę, że miała 100% rację. -powiedziała, a po jej policzku spłynęła łza. Wróciła na miejsce. Gdy usiadła złapałem ją za dłoń i otarłem dłonią jej łzy.

~po wyjściu z kościoła~


-Jak się masz? -spytałem z troską.

-Nie najgorzej... Harry...Mógłbyś dzisiaj też ze mną zostać? -spytała ledwo słyszalnym tonem.
W odpowiedzi przytuliłem ją, a sam do siebie szepnąłem:
-Dla ciebie zostanę nawet wieczność.

~w domu Sky~


Sky podała mi gorącą herbatę i usiadła koło mnie na jej łóżku. Na dworze było ponuro i szalała okropna burza. Wtuliliśmy się w siebie, gdy w pewnym momencie zabrakło prądu. Zaczęliśmy po omacku szukać telefonu, żeby choć trochę oświecić sobie drogę. Dotarliśmy do latarki, jednak nie działała.

-W takim razie musimy poradzić sobie w staroświecki sposób. -powiedziała i się uśmiechnęła. Wyciągnęła kilka świeczek, rzuciła mi zapałki i zaczęliśmy je zapalać. W pokoju było już jaśniej jednak panował półmrok.
Dziewczyna zapaliła ostatnią świeczkę i odwróciła się do mnie. Złapałem ją za ręce i przyciągnąłem do siebie. Pocałowałem ją w czoło, a potem usta. Na początku był to delikatny pocałunek, jednak zmienił się w namiętny, pełny pożądania. Po chwili znaleźliśmy się już na łóżku. 

*oczami Sky*


Całowaliśmy się tak, że nie mogłam oddychać. Odrywałam się na chwilę od Harrego i łapczywie wdychałam powietrze. Zdjęłam z niego marynarkę i zaczęłam rozpinać koszulę. On nie został mi dłużny i również zabrał się za zamek od koronkowej sukienki. 


~chwilę później~


Zrobiliśmy to. Było po prostu cudownie. Wiedziałam, że Harry to ktoś kogo kocham. Czułam się po prostu niesamowicie. Czułam się szczęśliwa, co w ostatnich dniach było rzadkością. 

Dochodzi 0.00. Harry zasnął obok mnie. Czuję jego spokojne bicie serca. Bucha od niego ciepłem, które jest dla mnie bardzo kojące. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.

~~

Przepraszam za długą przerwę :c Szkoła T.T Postaram się dodać nowy rozdział w weekend :) Mam w planach jeszcze trzy rozdziały i epilog. Nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec :'( 
Co sądzicie o rozdziale? Wiem, że znowu wyszedł lekko nudnawy. :/ Chciałam też przeprosić za brak sceny +18. Po prostu nie umiem takich pisać :C Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;)
Pozdrawiam xx

czwartek, 24 stycznia 2013

Eighteen. ''Zawsze możesz na mnie liczyć''

*oczami Harrego*

Leżeliśmy na łóżku trzymając się za ręce. Popatrzyłem na Sky i powiedziałem:

-Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się lekko i przytuliła się do mnie. Zamknęła oczy i po prostu zasnęła. Popatrzyłem na nią. Była taka słodka. Nie wiem, dlaczego spotykają ją takie straszne rzeczy. Czułem jej spokojne bicie serca. Odgarnąłem kosmyk jej włosów i założyłem za ucho. Pocałowałem ją w czoło i również odpłynąłem. 

*oczami Sky*


To mi było potrzebne. Czyjeś ciepło. Wiedza, że mogę na kogoś liczyć. Harry dawał mi to wszystko. Był teraz ze mną. Wtulona w słodko śpiącego Harolda spojrzałam na zegarek 03.36. Wstałam cicho, żeby nie obudzić Loczka i skierowałam się po schodach na dół. Weszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę. Zalałam kubek  wrzątkiem i powędrowałam do pokoju babci. Usiadłam na jej fioletowym fotelu i sączyłam powoli gorący napój. Rozmyślałam nad moim życiem. W wieku 13 lat straciłam rodziców. Pięć lat później los odebrał mi babcię. Nie wiem, dlaczego akurat ja. Nie wiem, dlaczego to mnie spotykają same nieszczęścia. Jest jednak szczęście w moim nieszczęściu. Mam wspaniałych przyjaciół, na których mogę liczyć. Robyn, Adam, Liam, Louis, Zayn, Niall i... Harry. Odstawiłam pusty kubek na biurko i podkuliłam nogi. Życie nie jest bajką, już dawno to zrozumiałam. Przy Harrym choć na chwilę o tym zapominałam. Przy nim czułam się jak księżniczka, która dostaje wszystko co chce. A chciałam po prostu jego. Jego zielonych oczu patrzących na mnie z troską, jego uśmiechu. Po prostu, JEGO. 

-Nie śpisz? -usłyszałam i aż podskoczyłam.
-Nie mogę. -odparłam. Chłopak podszedł do mnie i usiadł koło mnie.
-Mogę ci jakoś pomóc? -spytał z troską w głosie.
-Po prostu bądź i mnie nie zostawiaj. -powiedziałam to na głos? Może i dobrze. Chciałam, żeby tak było.
-Nigdy bym cię nie zostawił.-powiedział, złapał mnie za rękę i pocałował mnie w czoło. Spojrzeliśmy sobie w oczy. W tym momencie zrozumiałam czego chcę. Wpiłam się w usta Harrego. Chłopak od razu odwzajemnił pocałunek. Buziak z czułego i delikatnego zmienił się w namiętny.  Przerwaliśmy na chwilę, żeby zaczerpnąć powietrza. Spojrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechnęliśmy się.

~godzinę później~


Leżeliśmy na moim łóżku wtuleni w siebie. Dochodziła 5 rano.

Nie chciałam, ale wiedziałam, że muszę poruszyć ten temat.
-Wiesz, wtedy w parku...-zaczęłam.
-Nie musisz mówić, jak nie chcesz.-od razu powiedział.
-Myślę, że zasługujesz na wyjaśnienia. -wzięłam głęboki oddech i zaczęłam- Dakota czuje do ciebie coś więcej.
-Co masz na myśli?
-Ona...Cię kocha. -powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, czekając na jego reakcje. Loczek zaczął się...śmiać?
-Ona mnie nie kocha. Spotyka się potajemnie z Conorem.
-Co? -spytałam z niedowierzaniem.
-Tak mi powiedziała. Poza tym, znam Conora to mój dobry kumpel.
-Czyli...Tak naprawdę nakłamała, żeby mi dopiec...?
-Na to wygląda...
-Ale ja jestem głupia. Wierzyłam w każde jej słowo, sama nie wiem dlaczego. Zdawały się takie...prawdziwe...
-Nie jesteś głupia tylko współczująca.
Nie mogłam uwierzyć. Dakota nigdy nie czuła nic do Harrego? Gdy jej słuchałam byłam przekonana, że mówi prawdę. Jestem taka naiwna. 
-Nie przejmuj się. Dakota jest dobrą aktorką. -nie odpowiedziałam. Spojrzałam tylko na sufit i próbowałam sobie to wszystko poukładać.

~~

Przepraszam za ten rozdział -.- Taki nudny... i jeszcze tak późno dodany. Mam skrytą nadzieję, że chociaż komuś spodobały się moje wypociny. Mam jeszcze prośbę. Jeśli czytasz tego bloga to skomentuj ten rozdział, chciałabym zobaczyć ile was czyta : 3
Pozdrawiam i życzę udanej końcówki ferii *tym co jeszcze je mają* i wspaniałych ferii innym! xx

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Seventeen. ''Już nie wróci''

Jeśli czytasz ten rozdział, to proszę skomentuj ;)


~WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM~


*oczami Harrego*


Dziewczyna popatrzyła na mnie i nieśmiało się uśmiechnęła. Mimo, że wciąż nie wiedziałem co było powodem naszego rozstania cieszyłem się, że mogę przynajmniej być z nią teraz. 


~kilka godzin później, pod domem Sky~

*oczami Sky*

-Na pewno chcesz zostać sama?-usłyszałam za sobą ten nieziemski chrapliwy głos, kiedy wysiadałam z auta.

-Na pewno... i dzięki.
-Nie masz za co, dziękować. Dzwoń jak tylko będziesz mnie potrzebowała. -uśmiechnął się lekko. Odwzajemniłam uśmiech i zamknęłam drzwi samochodu. Skierowałam się w stronę mieszkania i sięgnęłam do torebki po klucze. Otworzyłam drewniane drzwi i weszłam do środka. Opadła i oparłam się o nie. Jeszcze nie docierało do mnie to, że mojej kochanej babci Ann już nie ma. Jeszcze wczoraj jadłyśmy razem śniadanie i uśmiechała się, żartowała. A teraz jej nie ma. Odeszła.

~2 dni później~


Jakoś się trzymałam. Harry dzwonił do mnie,

co poprawiało mi chociaż troszeczkę humor. Byliśmy...tak jakby przyjaciółmi. Nie rozmawialiśmy o naszym rozstaniu. Zachowywaliśmy się tak, jakby to się nigdy nie wydarzyło.
Poszłam do pokoju babci. Nie wchodziłam tam odkąd wróciłam ze szpitala. Na komodzie były poukładane zdjęcia. Moje i Rob za czasów przedszkola. Moje z mamą i tatą, w wieku 7 lat i zaraz po urodzeniu. Było też zdjęcie, gdzie babcia siedziała w szpitalu koło mamy,a malutką mnie trzymała na rękach. Do oczu napłynęły mi łzy. Po prostu jej nie ma... I już nie wróci. Ta myśl dobijała mnie najbardziej. Po śmierci rodziców, sądziłam, że już nie będę musiała przeżywać tego samego. Byłam w błędzie. Pokój wyglądał jakby nadal ktoś w nim mieszkał. Był w lekkim nieładzie. Postanowiłam, że ogarnę tu trochę. Sama nie wiem dlaczego. Po prostu zaczęłam sprzątać. Przenosząc jakieś stare teczki, które od wielu lat leżały w tym samym miejscu coś wypadło na podłogę. Podniosłam niewinnie wyglądający papier i odłożyłam go na miejsce. Jednak coś przykuło moją uwagę. Był tam podpis babci. Sięgnęłam po dokument. Z tego co przeczytałam był to testament...Mojej babci? To ona napisała testament? Rozwinęłam papier i... wszystko było przepisane na mnie. Cały dom, dość kosztowna biżuteria i... 500 tys. funtów?! COO? Nie dość, że wszystko było przepisane na mnie... to jeszcze pół miliona funtów?! To po prostu nie mieści mi się w głowie. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułam jak upadam na podłogę. Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Bardzo ciężko było mi otworzyć oczy. Gdy w końcu udało mi się unieść powieki trochę dwoiło mi się w oczach. Ujrzałam nad sobą Harrego. 
-Co się stało? -wybełkotałam.
-Chyba straciłaś przytomność. -powiedział jak zwykle chrapliwym głosem.
-Aa... Co ty tu robisz?
-Dzwoniłem do ciebie. Nie odbierałaś, więc od razu przyjechałem... Jak się czujesz?
-Całkiem dobrze, tylko głowa mnie strasznie boli. -chłopak podał mi dłoń i pomógł mi wstać. Skierowaliśmy się do kuchni. Nalałam sobie szklankę wody i wrzuciłam tabletkę aspiryny.
-Napijesz się czegoś?
-Nie, dzięki.
Oparłam się o blat w kuchni i zaczęłam sączyć lek. 
-Więc...Co było powodem twojego nagłego upadku? -spytał Loczek.
-Za dużo wrażeń i... -przez chwilę zastanawiałam się czy powiedzieć Harremu a testamencie.-jest coś jeszcze. -powiedziałam odstawiając pustą już szklankę. Chłopak spojrzał na mnie pytająco, a ja złapałam go za rękę i zaprowadziłam z powrotem do pokoju babci. Sięgnęłam po pogięty dokument, który leżał na ziemi i podałam go brunetowi. Loczek czytał, gdy nagle otworzył szeroko oczy i zaczął nimi szybko mrugać, żeby sprawdzić czy dobrze przeczytał.
-500 tysięcy funtów?
Przytaknęłam, a chłopak wydobył z siebie ciche ''wow''. Harry oddał mi kartkę, a ja odłożyłam ją na biurko. Wróciliśmy do salonu. 
-To ja chyba już będę lecieć...-powiedział Loczek. I kiedy chciał wyjść... Złapałam go za rękę. Nie chciałam żeby szedł. Chciałam, żeby został. Tu. Ze mną. 

*oczami Harrego*



Leżeliśmy na łóżku Sky i wpatrywaliśmy się w ciszy w sufit. Poczułem, że dziewczyna dotyka mojej dłoni i zaciska je w jedność. Spojrzałem na nią, a ona lekko się uśmiechnęła. Wciąż nie wiedziałem co się wtedy stało na imprezie. Szczerze, nie obchodziło mnie to. Ważne było, że jestem teraz ze Skyler i mogę jej pomóc.


~~
PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM !
Wiem, że nie dodawałam strasznieeee długo, ale proszę o wybaczenie. Po prostu taki zanik weny, wiecie. Obiecuję, że teraz będą się pojawiać regularnie, oczywiście jeśli będziecie komentować. ;) Jak zauważyliście, znowu zmieniłam wygląd bloga. Zaczęłam się trochę bawić programami xd Jak wam się podoba?
Chciałam bardzo serdecznie podziękować za tyle wyświetleń, bo już ponad 4500! <3 Mam jeszcze prośbę, jeśli czytasz mój blog to proszę o skomentowanie : 3 To naprawdę nie wiele napisać np. ''Fajny rozdział'', a to bardzo motywuję do pracy! :D Bardzo się zdziwiłam (w dobrym sensie), że aż 41 osób zaznaczyło, że czyta mojego bloga, dziękuję! I na koniec, co ogólnie sądzicie o rozdziale? ;D Pozdrawiam xx

środa, 2 stycznia 2013

Sixteen. ''Jestem przy tobie''

~impreza, przed domem chłopców~
*oczami Skyler*

Podeszłam bliżej Dakoty. Tak naprawdę wcale się nie uśmiechała... płakała? Brunetka sięgnęła po papierosa i zapaliła go. Nie wiedziałam, że pali. Oparłyśmy się o murek i wpatrywałyśmy w drogę. Za bardzo nie wiedziałam o co chodzi. 

-Coś się stało? -zapytałam bezradnie.
-Jak to jest być tobą? - za bardzo nie wiedziałam jak odpowiedzieć na to pytanie. -Pewnie fajnie, co? Jesteś miła, ładna i lubiana...I zawsze dostajesz to co chcesz.
Popatrzyłam na nią lekko zdziwiona.
-Co masz na myśli?
-Pamiętasz jak byliśmy w pierwszej klasie? Przedstawialiśmy przedstawienie, Królewnę Śnieżkę. Nawet nie wiesz jak bardzo starałam się o rolę Śnieżki... Ale to i tak ty ją zagrałaś. Pewnie nie pamiętasz ile razy tak było. Ale ja pamiętam doskonale... Tym razem było tak samo. Wiem, że nie powinnam wykorzystywać do tego ojca, ale zakochałam się w Harrym. Od pierwszego wejrzenia. Te zielone piękne oczy, kręcone włosy... Gdy z nim rozmawiałam czułam się sobą. Swobodnie, jakbym znała go od lat.-kąciki ust dziewczyny lekko uniosły się ku górze, po czym znowu skierowały się w dół- Jestem suką, ale to tylko dlatego, że zawsze ci zazdrościłam.
-Wiem co czujesz do Harrego, bo czuję to samo. Więc proszę, mogłabyś...
-Nie. Nigdy w życiu. On jest jedyną osobą, która mnie rozumie. Nie zostawię go.
-Ale... -nie byłam pewna czy powinnam to powiedzieć.
-Tak, wiem. Harry kocha ciebie...Ale proszę pozwól mi choć raz wygrać.
Nawet nie wiem kiedy, ale po moich policzkach zaczęły lecieć łzy. Czyli za każdą złośliwością kryła się po prostu zazdrość? Chciałam ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale wiedziałam, że tak nie będzie. Nie chciałam odejść od Harrego. Kochałam go.
-Dakota, ja naprawdę...-brunetka popatrzyła na mnie i sięgnęła do torebki. Wyciągnęła wywołane zdjęcia Harrego. Na jednym z nich całował się ze mną, na drugim szedł z Dakotą za rękę, a na trzecim... Obściskiwał się z jakąś blondynką.
-Czasami za dużo sobie wyobrażamy. -uśmiechnęła się lekko jakby chciała mnie pocieszyć.
- Co to za zdjęcia...? -wymamrotałam.
-Fotografowie taty je zrobili. Chcieli wywołać burzę. Wiesz, żeby był typowym flirciarzem...
-Ale ta dziewczyna...
-Jest tylko wynajęta. Wiedz tylko, że dopóki mój ojciec się nimi ''zajmuje'' takich zdjęć będzie o wiele więcej. Brunetka posmutniała. Wyrzuciła papierosa i przygasiła butem.
-Zapomnijmy o tej rozmowie i udawajmy, że to się nie stało, ok?
Dziewczyna nie czekała na odpowiedź. Wzięła torbę i poszła przed siebie.

~teraźniejszość, miesiąc po imprezie~


Minął miesiąc od ostatniego spotkania z Harrym. To imię wywoływało ciarki na moim ciele. Było mi ciężko. Cholernie ciężko. Harry pisał do mnie prawie codziennie. Odwiedzał mnie, ale zawsze prosiłam babcię, żeby mówiła że mnie nie ma. Wiedziałam, że chłopak wie, że jestem w domu. Raz nawet gdy patrzyłam jak odchodzi spojrzał w okno. Nasze spojrzenia się spotkały. Od razu odwróciłam wzrok oddalając się od okna. Kochałam go i nie chciałam z nim zrywać, ale Dakota miała racje. Przecież to się nigdy nie skończy. To całe udawanie było okropne.

Popatrzyłam na zegarek. 5.32. Nie spałam całą noc. Ostatnio rzadko kiedy się wysypiałam. Jeśli w ogóle... Wstałam i skierowałam się do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą. Sięgnęłam po jeansowe shorty i biały t-shirt. Zeszłam na dół. Babcia już nie spała, ale leżała na ziemi.
-O boże... -klęknęłam przy babci.
-BABCIU! -krzyczałam. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po karetkę. 

~w karetce~


-Nie możesz mnie teraz zostawić, babciu. -płakałam. Sięgnęłam po telefon i napisałam do niego. Chciałam żeby ze mną był.Rob była w Kanadzie u rodziny. Tylko on mi został.


~szpital~


Babcia jest na sali operacyjnej. Z tego co mówili lekarze babcia miała bardzo rozległy wylew. Teraz walczy o życie. Każda minuta jest dla mnie jak godziny. Siedzę sama o 6.00 rano w szpitalu modląc się.


*oczami Harrego*


Nie śpię, nie mam ochoty jeść. Leżałem po prostu i myślałem o niej. Nagle mój telefon zawibrował. Popatrzyłem na godzinę. 5.49. Nadawcą była... Sky? Coś musiało się stać. Wstałem i przetarłem dłonią twarz. Wziąłem głęboki oddech i najgorszych myśli otworzyłem wiadomość:


Harry, proszę przyjedź do Wellington Hospital. Pomóż mi.


Sky jest w szpitalu? Szybko wyrwałem się z łóżka i ubrałem. Zleciałem na dół i wsiadłem w samochód.


~szpital~


Cały zdenerwowany wszedłem do szpitala. Nie musiałam nawet pytać o nazwisko Sky. Od razu ją znalazłem. Nic jej nie było, na szczęście...Więc co się stało? Podszedłem bliżej. Była cała zapłakana. Oczy miała sine. Podniosła głowę i wstała podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyję.

-Harry... -powiedziała nie przestając płakać.
-Cii...Spokojnie, jestem przy tobie. -dziewczyna przestała na chwilę płakać. Spojrzała mi w oczy i wyszeptała:
-Dziękuję i... przepraszam.
-Nie masz za co. -Powiedziałem i przytuliłem ją.
Po kilku minutach dziewczyna lekko się uspokoiła. 
-Więc... co się stało? -spytałem.
-Babcia miała... wylew i...-w tym momencie wyszedł do nas lekarz. 
-Pani Forrester? -dziewczyna otarła łzy i podeszła do doktora.
-Tak, to ja. CO z moja babcią, żyje?
-Niestety, nie udało...
-Nie, nie, nie. To nie możliwe.
-Przykro mi, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby ją uratować, ale było już za późno.
Dziewczyna zakryła dłońmi twarz i opadła opierając się o ścianę. 
Od razu podszedłem do niej. Po jej policzkach płynęły łzy. 
-Dlaczego ja mam takiego pecha...? Teraz nie mam już nikogo. -powiedziała przez łzy.
Usiadłem koło dziewczyny, złapałem ją za dłoń i powiedziałem:
-Masz mnie.

~~

Hej! :D Co tam? :3 Trochę, a nawet bardzo smutny rozdział. :c
Jak tam w ogóle po sylwestrze?
Pytania:
1) Spodziewałyście się tego co powiedziała Dakota?
2) Co dalej z naszą Dakotą?
3) Jak będzie się trzymać Sky i co z Harrym?
4) Co ogólnie sądzicie o rozdziale? :)

PS nie, nie zawieszam bloga :) rozpoczęłam tylko nowe opowiadanie na które serdecznie zapraszam:

http://feels-like-snow-in-september.blogspot.com/

sobota, 29 grudnia 2012

Fiveteen. ''Czasami, za dużo sobie wyobrażamy''

*oczami Skyler*


Mimo tego, że wciąż nie miałam ochoty na zabawę chwyciłam dłoń Harrego. Zeszliśmy po schodach do salonu. Leciała wolna piosenka. Zaczęliśmy powoli się kołysać. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i spojrzał mi w oczy. Pocałowaliśmy się delikatnie. Oparłam głowę o ramię Loczka i ujrzałam ją. Stała tam i gapiła się na mnie.  Gdy zauważyła, że ją zauważyłam powiedziała bezdźwięcznie tylko ''Już po tobie'' i wyszła z pokoju. Trochę mnie to przeraziło. Oderwałam się od Harrego.
-Coś się stało? -spytał swoim pięknym chrapliwym głosem.
-Ja... Muszę... już iść...
-Ale co się sta...- nie zdążył dokończyć, gdyż wybiegłam z imprezy. Sama nie wiem dlaczego. Wyszłam na dwór.ONA tam stała. Uśmiechnęła się do mnie tym swoim chamskim uśmieszkiem i pomachała ręką na znak, żebym podeszła.

*oczami Harrego*

Co się stało? Wyglądała jakby zobaczyła ducha. Zupełnie nie rozumiałem tej sytuacji. Od razu pobiegłem za dziewczyną. Nigdzie jej jednak nie było. Przyszła mi pewna myśl do głowy. Skierowałem się do najbliższego parku. I miałem racje. Siedziała na kamieniu koło małego stawu. Była cała zapłakana. Podszedłem do Sky i usiadłem koło niej.
-Hej, co się stało? Jeśli zrobiłem coś nie tak to...
-Musimy to skończyć.
-Co skończyć? 
-Nasz związek.
-Ale,dlaczego?
-Ja po prostu... -dziewczyna wstała- Nie daję rady, Harry.
-Ale...-próbowałem zrozumieć całą tą sytuacje.
-Przepraszam. 
Brunetka podeszła do mnie złapała mnie za rękę i pocałowała mnie w policzek. -Kocham cię. -szepnęła, a potem odeszła.
-Sky!
Dziewczyna jednak nie zatrzymała się i pobiegła w stronę taksówki. O co chodzi?? Tylko to pytanie miałem w głowie. Zrywa ze mną, a potem mówi, że mnie kocha. O CO TU DO CHOLERY CHODZI?

*oczami Sky*

Wsiadłam w taksówkę. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Kochałam go, ale co miałam zrobić? Dakota nie dała by nam być razem. Poza tym było mi jej szkoda... Tak było mi jej szkoda. Nie spodziewałam się tego wszystkiego co mi powiedziała... Zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z pojazdu. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do swojego pokoju. Opadłam na łóżko. W ciągu dwóch dni płakałam tyle, że trudno to sobie wyobrazić. I to wszystko z jego powodu. Może nie do końca to jego wina, ale... Po prostu ostatni raz kiedy tak płakałam to wtedy kiedy moich rodziców zabrakło.

~5 lat wcześniej, wigilia~
*narrator*

Wszystko było już gotowe. Stół nakryty, jedzenie już się grzało a rodzina siedziała już przy stole. Trzynastoletnia Skyler siedziała przy kominku głaszcząc Chanel, rodzinnego kotka. Byli wszyscy oprócz Lilly i Josha Forresterów, rodziców dziewczynki. 
Co chwila pani Forrester, babcia Sky spoglądała na zegarek. Mijały minuty, godziny...Gdy w ciszy czekania zadzwonił telefon. 
-Ja odbiorę! -krzyknęłam dziewczynka. Pobiegła do kuchni i sięgnęła po słuchawkę.
-Dzień dobry czy rozmawiam z kimś z rodziny Forrester?
Dziewczynka przytaknęła.
-A kim pani jest?
-Córką.
-Jest mi bardzo przykro informować panią o tym, ale...
-Co się stało?
-Pani rodzice, nie żyją.

~teraźniejszość~
*oczami Skyler*
To, jak się wtedy czułam jest nie do opisania. Mimo, że minęło 5 lat nigdy nie zapomnę tego głosu lekarza, który mówi ''...nie żyją''. Ile razy mi się to śniło i budziłam się z płaczem. Nie wiem co to miało wspólnego z obecną sytuacją. Przecież nie mogło mnie spotkać nic gorszego niż śmierć rodziców i to jeszcze w wigilię. Jednak czułam się tak samo okropnie. Leżałam na łóżku. I po prostu płakałam. Telefon cały czas mi dzwonił. Przychodziły sms'y i nagrywano wiadomości. Chyba nie muszę mówić od kogo. Wyłączyłam telefon i walnęłam nim w ścianę. Rozmowa z Dakotą uświadomiła mi bardzo ważną rzecz. Czasami, za dużo sobie wyobrażamy.

~~
Siemka! : 3 
Jak odczucia po rozdziale? Trochę namieszałam wiem, ale niedługo się wszystko wyjaśni :) Co w ogóle myślicie o piętnastce? Liczę na szczere opinie ;D
Pytania:
1) Co takiego Dakota powiedziała Sky?
2) Dlaczego Sky zerwała z Harrym?
3) Dlaczego Sky współczuła Dakocie?
4) Co będzie dalej?

Życzę Wam szalonego sylwestra! Miło spędzonego czasu w gronie przyjaciół i znajomych <3 I szczęśliwego nowego roku!Pamiętajcie Live While We're Young!

wtorek, 25 grudnia 2012

Fourteen. ''Ja wygrałam, ty przegrałaś''

Co to niby miało być?''Odwal się od niego, dobrze ci radzę''-ona mi groziła? Oparłam się o blat w kuchni i wzięłam głęboki oddech. Nie będę zawracać sobie nią głowy. Przecież Harry zapewniał mnie, że nic nie czuje do Dakoty i to tylko udawanie. To mi wystarczy. Zabrałam się za odpakowywanie chipsów. Musiałam zrobić wszystko sama, więc szybko wzięłam się do roboty. 

~2 godziny później~


Impreza już prawie gotowa. Salon wyglądał jak klub. Na stolikach było już jedzenie i napoje. W kącie pomieszczenia DJ rozkładał swój sprzęt. Wszyscy już byli na dole, oprócz Dakoty i Harrego. Egh..Mam nadzieję, że nie są teraz razem. 

Goście zaczęli się schodzić. Zaczęłam się rozglądać za Hazzą. Jego jak nie było, tak nie ma. Nie miałam ochoty na zabawę. Skierowałam się w stronę schodów. Poszłam do pokoju Harrego. Otworzyłam niepewnie drzwi. Loczek leżał na ogromnym łóżku z założonymi rękami za głowę i wpatrywał się w sufit. Na mój widok uśmiechnął się i skinął dłonią na znak, żebym weszła. Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku. 
-Czemu nie jesteś na dole z wszystkimi?- spytałam.
-Jakoś nie mam ochoty na zabawę.
-Z ust mi to wyjąłeś. -chłopak podniósł się do pozycji siedzącej i spojrzał na mnie pytająco.
-Coś się stało? -spytał i popatrzył na mnie z troską.
-Nie, po prostu trochę źle się czuję. 
Tak naprawdę nie chciałam brać udziału w imprezie przez Dakotę, ale to drobny szczegół, który pominęłam.
-W takim razie zapraszam koło siebie. -powiedział, poklepał miejsce koło siebie i znowu się położył. Posłusznie położyłam się koło Harrego. Chłopak objął mnie ramieniem. Mogłabym tak leżeć w nieskończoność. Czułam się po prostu bezpieczna. Obróciłam głowę w stronę Hazzy. Loczek również spojrzał na mnie. Te zielone oczy... Mówiłam już jakie były cudowne? Zbliżyliśmy się do siebie. Znajdowaliśmy się dosłownie centymetr od siebie, ale właśnie w tym momencie ktoś wszedł do pokoju.

*oczami Dakoty*


-Emm... Przepraszam. -powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam. Sky leżała na przeciwko Harrego. Całowali się? SUKA. Mówiłam jej, że ma się trzymać z dala od niego. Kontynuowałam udawanie słodkiej dziewczyny -Na dole pojawili się fotoreporterzy i fanki dobijają się do drzwi. Louis mnie prosił, żebym cię zawołała.

Chłopak wstał popatrzył przepraszająco na Skyler i wyszedł z pokoju. Świetnie. Właśnie o to mi chodziło. Rzuciłam dziewczynie chamski uśmieszek typu ''ja wygrałam, ty przegrałaś''. Chciałam wyjść, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek.

*oczami Skyler*


-To ty? -spytałam choć znałam odpowiedź.

-Ale co? -powiedziała udając głupią.
-Ty ściągnęłaś paparazzich i fanki.
-Oj Sky, po co miałabym to robić?
-No właśnie nie wiem. Ty mi powiedz.
W tym momencie dziewczyna wyrwała się z mojego uścisku i sama złapała mnie za nadgarstki i przyciągnęła do swojej twarzy.
-Mówiłam, że masz się trzymać od niego z daleka. -syknęła puściła moje dłonie i wyszła z pokoju. 
I znowu, CO TO MIAŁO BYĆ? Czy ona ma coś z głową? Usiadłam na łóżku. Czy ona czuję coś do Harrego? Nie...Pewnie znowu chce mi tylko dopiec. W tym momencie do pokoju wrócił Hazza.
-Przepraszam, już jestem. -chłopak przysiadł się koło mnie- Nie wiem skąd się wzięli ci paparazzi. Nigdy...
-Dakota. -przerwałam mu.
-Co Dakota?
-To Dakota po nich zadzwoniła.
-Niby po co?
-Bo mnie nienawidzi. -Chłopak spojrzał na mnie trochę zdziwiony.
-Nie myślisz, że może trochę przesadzasz? Dakota nie jest taka zła...
-Pff...Nie jest taka zła?!
-Sky nie jesteś czasem zazdrosna? Mówiłem ci przecież, że...
-Tak wiem, tylko udawanie, ale tu wcale nie chodzi o to...
-Chciałem powiedzieć, że mówiłem, że to ciebie kocham i pamiętaj o tym. 
-Ale... -chłopak nie pozwolił mi dokończyć, gdyż przerwał pocałunkiem. 
-Cokolwiek Dakota robi po prostu to olej, ok?
-Ok. -nie chciałam się z nim kłócić przez jakąś Dakotę. W końcu odpuści. Harry wstał z łóżka i podał mi rękę.
-To co, idziemy?
-Ale gdzie? -spytałam zdezorientowana.
-No, na imprezę!

~~

Siemka! : 3 Co tam u Was? Jak tam wigilii? Zadowolone? :D
Dobra, to jak pewnie zauważyłyście zmieniłam wygląd bloga, tamten zdawał mi się trochę za bardzo minimalistyczny. xd Jak Wam się podoba? Rozdział wyszedł jakiś krótki, ale obiecuję dłuższe :)
I pytania:
1) Co ogólnie sądzicie o rozdziale?
2) Co myślicie o zachowaniu Dakoty?
3) Czy w końcu da sobie spokój z utrudnianiem życia Sky i Harrego?
4) I co jeszcze Dakota wykombinuje?

sobota, 22 grudnia 2012

Thirteen. ''Ale masz ładną dziewczynę!''


Po dłuższym spacerze, stwierdziliśmy, że pora wracać.  Wsiedliśmy w taksówkę. Przez całą jazdę trzymaliśmy się za ręce. Dopiero, gdy podjechaliśmy pod mój dom, puściłam ją. Gdy wyszłam z auta usłyszałam głos Harrego. Odwróciłam się. Chłopak również wysiadł z pojazdu i kierował się w moją stronę.
-Ktoś cię zobaczy i co?
-Chciałem się pożegnać. -powiedział i przyciągnął mnie do siebie.  Spojrzeliśmy sobie w oczy. Jego zielone tęczówki spoglądały na mnie tak wyjątkowo. Nie dało się koło nich przejść obojętnie. Loczek delikatnie musnął moje usta, a potem przytulił do siebie.
- A jeszcze coś... -chłopak zaczął szukać czegoś w swojej kieszeni, a ja spojrzałam na niego pytająco. - Zostawiłaś telefon.
-Dzięki! -uśmiechnęłam się. - Ale dlaczego dajesz mi go dopiero teraz?
-Wiesz, jakbyś nie chciała ze mną chodzić, miałbym czym postawić ci ultimatum... -powiedział i szeroko się uśmiechnął. Pokiwałam głową na nie.
-Styles, chciałeś mnie przekupić moim telefonem?
-Taki był plan B.
Uśmiechnęłam się do chłopaka. Pocałowałam go w policzek na do widzenia.
-Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia!
-Oj na pewno! -powiedział i wsiadł do taksówki.
Weszłam do domu i opadłam opierając się o drzwi. Spojrzałam na zegarek 01.34. CO ? Ile my łaziliśmy po tym parku? Wstałam z podłogi i skierowałam się do kuchni. Sięgnęłam po szklankę i nalałam sobie tzw. kranówki. Wzięłam duży łyk i odstawiłam pusty kubek do zlewu. Skierowałam się do góry. Przypomniało mi się, że Niall i Robyn zalegają w moim łóżku. Musiałam jednak dostać się do pokoju po piżamę. Prześpię się te jedną noc na kanapie. Przyłożyłam ucho do drzwi mojej sypialni, żeby sprawdzić, że nie usłyszę, żadnych dzikich dźwięków (if you know what I mean). Na szczęście było cicho. Uchyliłam niepewnie drzwi do pomieszczenia. Na moim łóżku leżała Rob wtulona w Nialla. Byli w ubraniu? Hmm... Dziwne. No nieważne. Sięgnęłam po piżamę i wyszłam z pokoju.
Skierowałam się ku łazience. Wzięłam szybki prysznic. Zeszłam na dół i położyłam się na kanapie. Przykryłam się kocem i wtedy zaczęły się moje wątpliwości. Czy my w ogóle damy radę utrzymać ten związek? Cała ta sytuacja przypominała mi jakiś film. Miałam nadzieję, że dobrze się zakończy. Zamknęłam oczy i zasnęłam. 
~rano~
Obudziły mnie promienie słońca. Odruchowo przymknęłam trochę oczy. Spojrzałam na zegarek. 9.29. Usiadłam i przetarłam twarz dłońmi. Wstałam z sofy i skierowałam się do łazienki. Spojrzałam w lustro. I jak zwykle zobaczyłam burzę nieułożonych włosów i lekkie sińce pod oczami. Umyłam twarz i zęby. Poszłam do mojego pokoju. Po cichu otworzyłam drzwi i weszłam do sypialni. Sięgnęłam po ubranie i weszłam do mojej łazienki. Gdy już chciałam wyjść z pomieszczenia usłyszałam głos:
-Sorki, że musiałaś na kanapie.
Podskoczyłam i odwróciłam się w stronę Nialla.
-Nie ma sprawy. Mam nadzieję, że wszystko już jest w porządku.
-W najlepszym. -uśmiechnęliśmy się do siebie. Chłopak spojrzał na słodko śpiąco Robyn. - Jest taka słodka, zwłaszcza kiedy śpi.
-Cała Robyn. Lepiej jej nie budzić, bo już nie będzie taka słodka. -w tym momencie oboje zaburczało nam w brzuchu.- Chodź zjemy coś. -zaproponowałam. Chłopak posłusznie wstał, ubrał buty i poszedł za mną do kuchni. Przygotowaliśmy naleśniki. Po 15 minutach zasiedliśmy przy stole z ogromnymi porcjami posiłku. Zabraliśmy się za jedzenie. W tym momencie do kuchni wkroczyła zaspana Rob. 
-Jecie beze mnie? Jak śmiecie?! -powiedziała udając obrażoną. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Podałam przyjaciółce talerz. 
Nałożyła sobie równie olbrzymią porcje. Ja po trzech naleśnikach byłam pełna. Z podziwem patrzyłam jak moi przyjaciele sięgają po 12 naleśnika. Od samego patrzenia na to jedzenia było się najedzonym! 
-A jak tam z Harrym? -spytała Rob jedząc 13 naleśnika.
-Wolałabym o tym nie mówić... -w tym momencie oboje przestali zajadać i popatrzyli na mnie zdziwieni.
-Nie jesteście już razem?
-Jesteśmy...ale inaczej niż wcześniej.
-Yy... To ja posprzątam. -wybełkotałam, wzięłam talerze i zaczęłam je zmywać.

*oczami Nialla*
Gdy tylko Sky opuściła pokój. Spojrzałem pytająco na Rob, ale ona tylko wzruszyła ramionami. Mój telefon zadzwonił.
Co powiesz na imprezę? Dzisiaj o 19.00. Jak zwykle załatw coś do jedzenia! Pamiętaj, nie za dużo!! Zayn
-Co powiesz na imprezę? 
-Z chęcią pójdę. 
-Weźmy Sky, rozerwie się trochę.
Rob przytaknęła na mój pomysł.

*oczami Sky*
Zaczęłam zmywać te cholerne talerze. Nienawidziłam tego robić, ale musiałam mieć jakąś wymówkę. Co im niby miałam powiedzieć? ''Spotkamy się z Harrym, ale tylko ja i on o tym wiemy, bo teraz jego dziewczyną będzie Dakota''. Jak to brzmi? Sama jeszcze nie ogarniałam tej sytuacji, więc nie będę na razie o niej rozmawiać.
Położyłam talerze na suszarce i wytarłam ręce o ręcznik. Wróciłam do salonu, gdzie Robyn i Niall szykowali się już do wyjścia.
-Już idziecie?
-Tak, ale ty z nami. -powiedział promiennie Irlandczyk.
Spojrzałam pytająco. 
-Co się tak patrzysz, zbieraj się! -pogoniła mnie Rob.
Posłusznie skoczyłam po torbę i schowałam w niej telefon i portfel. Nawet nie wiedziałam gdzie idziemy. Wróciłam do przyjaciół.
-Więc gdzie idziemy?
-Najpierw do mnie do domu. Muszę się trochę ogarnąć. -powiedziała moja przyjaciółka poprawiając swoje włosy.
-A potem? -dopytywałam się.
-Niespodzianka. -uśmiechnął się blondynek.
-No...Niech wam będzie. Tylko poczekajcie chwilę... -powiedziałam i skierowałam się do pokoju babci. Staruszka widząc mnie uśmiechnęła się szeroko.
-Babciu, wychodzę z Niallem i Rob.
-Dobrze, słoneczko. -powiedziała i wróciła do oglądania jakiejś telenoweli. 
-Już. -uśmiechnęłam się do przyjaciół. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy w autobus. Trochę mnie zdziwiło, że nie jechaliśmy taksówką, ale najwidoczniej Niallowi nie przeszkadzało, że co przystanek podchodziło do niego mnóstwo fanek. Na przedostatnim przystanku podeszła do nas mała dziewczynka wyglądająca na jakieś 6 lat. Spytała się niepewnie o autograf i zdjęcie. Blondyn szeroko się uśmiechnął i oczywiście się zgodził.
-Dziękuję. Kocham cię! -powiedziała dziewczynka i szeroko się uśmiechnęła. Chłopak odwzajemnił uśmiech i popatrzył na Robyn.
-Masz konkurencje. -zwrócił się do mojej przyjaciółki.
W tym momencie dziewczynka zmierzyła wzrokiem Rob. Po chwili uśmiechnęła się i powiedziała do Nialla :
-Ale masz ładną dziewczynę!
-Wiem. -chłopak słodko się uśmiechnął.
-Jeszcze raz dziękuję za autograf, do widzenia!-powiedziała i uśmiechnięta wyszła z autobusu. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
Wysiedliśmy na ostatnim przystanku, wysiedliśmy. Znajdowaliśmy się centralnie pod domem Rob. 
-Dobra za sekundę wracam. 
Powiedziała i faktycznie dziewczyna wróciła do nas ubrana po jakiś 5 minutach. Skierowaliśmy się w stronę sklepu. Niecałe 10 minut minęło a te głodomory już cały wózek jedzenia zapełniły!
Zrozumiałam, że szykuje się jakaś impreza. Załatwiliśmy jeszcze kilka spraw. Potem już taksówką zajechaliśmy pod dom chłopaków.
Skierowaliśmy się z torbami w stronę drzwi. Otworzył nam Zayn. Powitał nas uśmiechem i pomógł wnieść to całe jedzenie. Domyślam się kto to wszystko zje. W salonie byli wszyscy oprócz Harrego. Louis zaczął:
-Jest 16.00. Impreza jest na 19.00. Musimy ściągnąć jeszcze jakiegoś DJ'a i będzie dobrze! -uśmiechnął się do nas.
W tym momencie usłyszałam ten boski chrapliwy głos. Śmiał się. Odwróciłam się w stronę, gdzie usłyszałam ten dźwięk. Mina momentalnie mi zrzędła. Harry szedł razem z Dakotą i śmiali się?
Co ona w ogóle tu robiła? Chyba mnie nie zauważyli. Trochę niepewnie, ale przywitałam się z Harrym.
-Hej.
-O hej! -powiedział promiennie Loczek, po czym mnie przytulił.
-Pójdę do nich. -powiedziała ''słodko'' Dakota i poszła.
Dziewczyna wyszła, a ja popatrzyłam pytająco na chłopaka.
-Chyba nie jesteś zazdrosna?
-Pff...O NIĄ?
Harry przytulił mnie i pocałował w czoło. Złapał mnie za rękę i wróciliśmy do reszty. Dakota siedziała na kanapie i szczerzyła się do wszystkich. Usiedliśmy na kanapie koło Lou i Liama. 
Dakota wydawała się milutka jak mały kotek.
-A co u ciebie, Sky? -zwróciła się do mnie.
-W porządku. -powiedziałam tak zimno jak tylko umiałam.
Uśmiechnęła się do mnie, ale ja w jej oczach widziałam ten chamski uśmieszek. Zabraliśmy się za dzielenie obowiązków. 
Na złość to ja musiałam przygotować jedzenie wraz z Dakotą. -.-
Skierowałyśmy się bez słowa do kuchni. Gdy wszyscy zaczęli coś robić i zostałyśmy same Dakota znów stała się tą samą zimną suką.
Zabrałam się za wysypywanie chipsów do misek.
-Odwalisz się od Harrego? -syknęła wrogo.
-Miałam się ciebie spytać o to samo.
-Cóż, nie licz na to.
-Wyjęłaś mi to z ust.
W tym momencie do kuchni wszedł Louis.
-... i wtedy właśnie zrozumiałam, że to nie Sarah! -zarżała nagle. 
-O co ci... - nie zdążyłam dokończyć, gdyż Dakota przerwała mi śmiechem. 
-Widzę, że dobrze sobie radzicie. -powiedział Louis i wyszedł z kuchni. Uśmiech z twarzy Dakoty znikł od razu.
-Dobrze ci radzę, odwal się od niego. -powiedziała i wyszła z kuchni. 

~~
I jest trzynastka ^^ Co sądzicie? Jaram się bo już niedługo wigilia i urodziny Lou! : 3 Co byście chciały dostać? Ja dostałam już wymarzony prezent! PORA NA LANS, jadę na koncert do Berlina! Kochani rodzice! :) Wezmę polską flagę i będę nią machać i krzyczeć! XD I pytania:
1) Co sądzicie o zachowaniu Dakoty? DAKOTA = SUKA ?
2) Czy chłopcy uwierzą w ''słodką'' Dakotę?
3) Czy Dakota czuje coś do Harrego?

Życzę Wam wszystkim Stylesowych, Paynowych, Tomlinsonowych, Horanowych i Malikowych świąt! : 3 69 kg marchewki pod choinką, lusterek, mnóstwoo pysznego jedzenia oraz zalecam jedzenie barszczu widelcem (POWODZENIA xd)! ;) A tak na serio, to życzę Wam szczęścia, pomyślności, super prezentów, koncertu 1D w Polsce oczywiście i wszystko czego jeszcze chcecie! :D